GOŁA BABA - Wywiadowa Grupa Samostwórcza z II LO
Piątego października miał miejsce w CK „Muza” autorski spektakl Joanny Szczepkowskiej pt. „Goła Baba”. Na deskach teatru grany jest od 1997 roku. Przedstawienie planowane na godzinę 19.00, znakomicie wyreżyserowane przez Agnieszkę Glińską i grającą tam samą autorkę tekstu zgromadziło prawdziwych koneserów sztuki. Duża sala wypełniona była po brzegi.
Być może tak liczne przybycie widzów lubińskich spowodował bardzo prowokacyjny tytuł. Sami myśleliśmy idąc na występ, że będzie on dość dosłowny. Wszyscy na sali dają się wciągnąć w prześmieszną grę, jaką zafundowała nam artystka. I tu właśnie wychodzi na jaw, że tytuł ma kusić do obejrzenia, bowiem widzowie mieli nadzieję, że przyjdą oglądać pokaz striptizu. Tak się jednak nie stało i nikt nie był rozczarowany, ponieważ Joanna Szczepkowska genialnie zaczarowała widza, który nie potrafił powstrzymać się od śmiechu i pokazała, jak trywialne były jego oczekiwania.
Aktorka wcieliła się w dwie postaci. Pierwsza to subtelna Kobieta z Parasolką. Z założenia ma być ona źle odbierana przez publiczność, przez zagadywanie coraz bardziej zniecierpliwionej widowni, która przyszła oglądać „Gołą Babę”, a nie delikatną kobietę, która swoim monologiem sprawia, że na widowni panuje wyczekująca cisza.
Jednak mieszkańcy Lubina to niezwykli odbiorcy. Sama Pani Szczepkowska po przedstawieniu powiedziała, bardzo zaskoczona zachowaniem publiczności, że był to wyjątkowy występ, ponieważ nigdzie w całej Polsce nikt tak nie zareagował na pierwszą część monodramu jak właśnie lubinianie. Słychać było śmiech, a na sali nie panował wrogi klimat, jaki był planowany przez aktorkę.
Kobieta z Parasolką schodzi ze sceny i pojawia się wyczekiwana przez widzów, mająca zrobić wielkie show… „Goła Baba”, zaskakując wszystkich. Jest to gruba, zaniedbana kobieta, która nie ma żadnych kompleksów i bawi do łez widza opowiadając rubaszne, mocne teksty, np. „chodź maleńki, w jakiś kącik, to pokażę ci trójkącik”, itp. Rzuca w publiczność gumożujkami i wspomina o wykładach na temat „drugiej strony Homera”, wypinając się tyłem do widowni. Odbierając liczne telefony od swoich „klientów” przekazuję nam informację o tym, gdzie jeszcze się rozbiera. Są to przeróżne miejsca: wiece wyborcze, akademik, sale katechetyczne. Cały czas wymownie podsuwa kapelusz, podobnie jak wcześniej, Kobieta z Parasolką. Nareszcie się rozbiera. Po czym wychodzi znów subtelna pani i w sposób dość tajemniczy kończy spektakl, słowami: „jakby ktoś pytał, to poszłam nakarmić koty”.
Sposób bycia Gołej Baby udziela się szybko odbiorcy i co drugie zdanie wzbudza u niego śmiech. Joanna Szczepkowska zrobiła z lubińską widownią, co chciała. Występ odebrany był z wielkim entuzjazmem, a najlepiej świadczy o tym fakt, że autorka wychodziła kilkakrotnie do ukłonów, ponieważ brawom nie było końca.
Czy ten spektakl miał na celu tylko bawić? W naszym odczuciu nie. Pokazywał on stosunek artystki do dzisiejszego świata, a także to, że kpi sobie ona z prymitywnych gustów, tak dziś modnych. Joanna Szczepkowska w monokomedii wyraża prawdę o ludziach świadomych swojej klęski. Niewątpliwie, za Gołą Babą stoi prawdziwie wrażliwa kobieta, która próbuje odnieść sukces, lecz z góry skazana jest na porażkę.
Według nas, przedstawienie „Goła Baba” zrobiło piorunujące wrażenie na odbiorcach. Jesteśmy zachwyceni, że tak wielka artystka gościła w Lubinie ze swoim znakomitym programem, który wywołał wielki entuzjazm i długo pozostanie w naszej pamięci, będąc tematem naszych rozmów i rozmyślań.
Wywiadowa Grupa Samostwórcza z II LO






