Centrum Kultury MUZA w Lubinie

 
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home WYWIADY, RECENZJE THE LIVERPOOL - Magdalena Klimczuk, Tomek Wawrzyński

THE LIVERPOOL - Magdalena Klimczuk, Tomek Wawrzyński

10liv121 stycznia, długi mroźny zimowy wieczór - godzina 20.00. W Klubie „Pod Muzami” panuje gwarna atmosfera, bluesowe nagrania tłumią odgłosy towarzyskich rozmów, prawie wszystkie miejsca przy stolikach są już pozajmowane. Dzisiejszy koncert przyciągnął tu grono słuchaczy blues rocka. Tym razem na scenie ma pojawić się lubińska kapela The Liverpool w towarzystwie dwóch gości specjalnych. Pierwszy z nich to Jerzy Styczyński, czołowy polski gitarzysta, członek zespołu Dżem, czyli jeden z twórców polskiego blues rocka. Drugi to niemiecki muzyk Alex Radmaher. Lubin niecodziennie ma okazję gościć artystów tego kalibru. The Liverpool koncertuje w Muzie co roku już od kilku lat. Tym razem nietypowy skład zachęcił jeszcze większą rzeszę słuchaczy do zakupienia biletów.

10liv2Światła gasną, cichnie gwar podekscytowanej publiczności, na scenie ukradkiem pojawił się już tajemniczy mężczyzna w ciemnych okularach - dla niewtajemniczonych, to gitarzysta i główny wokalista zespołu - Andrzej Górecki. Miejsce przy klawiszach zajął uśmiechnięty Alex Radmaher. Zaraz po nim trzech gitarzystów - Rafał Duszyński, Waldemar Siarkiewicz oraz dzierżący główną gitarę wieczoru Jerzy Styczyński, wyróżniający się tą samą od lat charakterystyczną bujną fryzurą. Nieco z tyłu przy perkusji zasiadł Sebastian Walczak. Jeszcze tylko chwila na przygotowanie i upewnienie, czy wszystko „gra” jak należy i przenosimy się w muzyczną podróż w czasie i przestrzeni. Rozbrzmiewały takie kawałki jak “Rock 66”, “Sky is crying”, 10liv3“Country Song”, „Hey Jude”, “Don’t let me down”. Nie zabrakło też niezapomnianej kompozycji Jimiego Hendrixa „Little Wing”. W pewnym momencie na scenie pojawiła się osiemnastoletnia Ewa Olszewska, kolejna wokalistka. Miła niespodzianka dla publiczności, szeroką gamą kobiecego głosu udało jej się urzec publiczność, choć jej występ trwał zaledwie kilkanaście minut. To nie jedyna kobieta, która wystąpiła tego wieczoru. Jako wokalistka zaprezentowała się także towarzyszka Jurka Styczyńskiego - Ula.

10liv4Wśród natchnionych, bawiących się dźwiękami muzyków wyróżniało się skupienie Jurka Styczyńskiego. Pochłonięty grą zdawał się być uosobieniem tego, co lekkimi szarpnięciami strun wydobywał z instrumentu. Brzmienie wprawiało w drżenie nas i posady lokalu. Nie pozwalało usiedzieć w miejscu szczególnie paniom. Emocje wzięły górę i krzesełka zostały odrzucone w kąt, a pod sceną zawrzało. Męska część publiczności przekonana prawdopodobnie, że koncert w klubie nie oddaje atmosfery rockowego szaleństwa pod gołym niebem, zdecydowała się pozostać na swoich miejscach bujając się jedynie i energicznie tupiąc w rytm muzyki.

Wieczór można śmiało podsumować jako udany. Przyjemne towarzystwo, kultura i przede wszystkim muzyka pozwoliły na odrobinę relaksu i odcięcie się chociaż na chwilę od codziennych problemów i obowiązków. Z niecierpliwością czekamy na następny koncert.

 

Magdalena Klimczuk, Tomek Wawrzyński

powrot

 




w najbliższym czasie w MUZIE

Twój email

dodaj usuń
znajdź nas na facebook'u