„Zapomnijcie o Shreku” - armadillo
Początkowo mierzyłam się z zamiarem oceny innej produkcji, jednak mój ostateczny wybór nie mógł paść na nic innego po obejrzeniu 3-ej części kultowego już „Toy Story”.
Najnowsze dzieło wytwórni Walta Disneya i studia Pixar przyćmiewa nie tylko produkcje Dream Works, ale również swoje własne, wśród których za najlepsze uchodziły do tej pory „Potwory i spółka” oraz „Gdzie jest Nemo”.
Znaną sobie historię przyjęłam z tym większym zaskoczeniem, iż sequel bądź też kolejne części bazujące na tych samych motywach prawie nigdy nie okazywały się lepsze od pierwotnej wersji. „Toy Story 3” przekonuje, że kiedy wyobraźnia nie ma granic, wszystko jest możliwe. Pomocna stała się z pewnością przerwa w realizacji zamysłu, co pozwoliło twórcom na skumulowanie pomysłów i większy dystans do prezentowanych wydarzeń.
„Toy Story” to wbrew pozorom wcale nie lekka opowiastka na dobranoc, ale prawdziwa opowieść o przyjaźni, harcie ducha i podejmowaniu dojrzałych decyzji. Dokonywane wybory zaważą na przyszłych losach postaci i chociaż są one jedynie zabawkami, bez trudu potrafimy wczuć się w ich położenie. Tak zwana ponadczasowość odgrywa niepomierną rolę, a obserwując perypetie bohaterów „Toy Story” mamy wrażenie, iż strach przed odejściem tej historii do lamusa podobny jest temu, który towarzyszył szeryfowi Chudemu wraz z pojawieniem się Buzza Astrala w 1-ej części serii, a więc - nieuzasadniony.
Poprzez swoje postawy bohaterowie promują wartości takie jak wierność, przywiązanie, a nawet rycerskość. Odrzucają egoizm na rzecz poświęcenia, wytrwałości i przywiązania. Dawne wypowiedzi Pana Bulwy, Rexa czy jakiegokolwiek innego członka tej wesołej zgrai doskonale wpisują się w nowe realia i stanowią miłą reminiscencję, powodując jednocześnie zaskoczenie, że tak silnie zapadły w pamięć.
Przebijająca przez fabułę filmu ogromna doza humoru, od którego kipi każda sekwencja, również okazała się nie bez znaczenia. Naturalny komizm postaci, wypowiedzi i wydarzeń nie jest tu wymuszony ani też nasiąknięty oparami pop kultury. Nie przesłaniają go także nadmierne aluzje do współczesności, jak to coraz częściej bywa w dziecięcym kinie, gdzie komercyjne dążenie do zadowolenia jednocześnie dorosłeg
o i małego odbiorcy odbiera temu drugiemu prawo do fikcji wykreowanej i przeznaczonej wyłącznie z myślą o nim.
Dynamiczny i trzymający w napięciu - aż trudno uwierzyć, że mowa o bajce dla dzieci, która z powodzeniem może kandydować do miana najlepszej pełnometrażowej animowanej produkcji tego sezonu.
Najwspanialsze dzieła filmowe, zapisujące się w pamięci wielu pokoleń to te, które umiejętnie łączą radość oglądania z paletą rozmaitych uczuć i przeżyć doznawanych przez widza. Z przyjemnością stwierdzam, iż moja zapełniała się w trakcie seansu niezliczoną ilością barw.
armadillo






